
Seria Modern Warfare dzieli graczy po równo, na tych którzy grę kochają i na tych, którzy z niej drwią i nie potrafią nadziwić się, jak Ci pierwsi dalej mogą kupować kolejne części tego tytułu. Ja nie należę do fanów serii, łyknąłem singla z każdej w zasadzie części i nieco online – który to podobno jest kwintesencją tej gry, ale o tym później. Sequel, bo tym właśnie jest Modern Warfare 3 już na długo przed premierą został rozgryziony i nie było mowy o tym, że czymś nas zaskoczy. Choć MW to przede wszystkim gra stawiająca na rozgrywki sieciowe, to jak przystało na produkcje które każdy chce oceniać – tytuł ten musiał się czymś obronić. Czy tak się stało? postaram się Wam opisać w poniższej recenzji.
Wojna Światowa nr 3 wita nas z otwartymi rękoma. Poprzednia część gry dawała jasno do zrozumienia, że konflikt dopiero się rozpoczyna i nie zobaczymy nowej fabuły w kolejnej odsłonie, tylko kontynuację wydarzeń z Modern Warfare 2. Jeśli ktoś lubi dobre tąpnięcie związane z wątkiem fabularnym, to MW3 daje takiego kopa i wprowadza nas bezpośrednio w wir wydarzeń bardzo mocno powiązanych z poprzednią częścią gry. Bardzo mocno, bowiem MW3 zaczyna się dokładnie w momencie zakończenia Modern Warfare 2, gdzie jeden z naszych wykrwawia się na naszych oczach a w tym samym czasie Rosja najeżdża na wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Tu jednak po wielkim BOOOOM nastaje szybka cisza, bowiem mimo wielkiego i porywającego wstępu, tytuł ten szybko jakby zapomina o konflikcie i inwazja przechodzi na drugi plan w momencie gdy brnąc w fabułę wszystko wyjaśniamy i sensownie układamy w logiczną całość. Skrypty w MW nie dają nam odpocząć, co chwilę mamy zwroty akcji w których z cichego spaceru wpadamy w burzę z gradem, gradem kul i takim oto sposobem przez niecałe 5 godzin, w których mamy przyjemność rozwiązywania wątku fabularnego i doprowadzania świata do ładu nie możemy się nudzić.

Do multiplayera przejdę za chwilę, teraz zajmę się się kooperacją. Tak tak, misje specjalne – tak uwielbiane przez fanów MW powróciły i tym razem mamy znów sporo zabawy do rozegrania. Co w nich znajdziemy? min 16 krótkich misji w których większość zadań możemy wykonać sami jednak jak to bywa w trybie kooperacji, lepiej przejść tą zabawę z kimś ‘żywym’. Różnorodność zadań jakie mamy, od eliminowania patroli w nocnych, ciemnych uliczkach Pragi po brnięcie przed siebie eliminując kolejnych przeciwników, to to, co na pewno daje wielkiego plusa temu tytułowi i pozwala graczowi pozostać z grą na dłużej, jeśli nie koniecznie lubimy multi.

Jakby nie było kooperacja to jedynie podstawka do tortu jakim jest multi i właśnie dzięki niemu ta gra a w sumie ośmielę się powiedzieć, że seria – żyje. Czy i tym razem twórcy MW3 poradzili sobie z oczekiwaniami? w jakimś sensie tak, w innym już jednak nie. Jak spojrzymy pierwszym rzutem sprawnego oka, wszystko jest po staremu ale w dość szybkim czasie po odblokowaniu kolejnych poziomów postaci nie da się nie zauważyć podziału nagród za serię zabójstw na trzy różne pakiety. Wybierając jeden z pakietów decydujemy się na różne dodatki i elementy które otrzymujemy za nafaszerowanych śrutem przeciwników. Takim oto sposobem autorzy MW3 dali możliwość rozgraniczenia w grze osób które są hardcorowcami, od początku grającymi na wysokim poziomie od tych, którzy co dopiero rozpoczynają swoją przygodę w FPS, lub wojna to dla nich niedzielny rosołek raz w tygodniu. Ten aspekt pozwolił dopracować działający już lata schemat i wzmocnił jego podstawy i filary na których całość się opiera.

Co mi zatem nie za bardzo podpasowało? bo musiało się coś znaleźć… mimo, iż nie rozgrywam w serii MW hekto-godzin w sieci i nie bawi mnie ganianie za żywym przeciwnikiem, bądź częściej uciekanie przed nim z przyczyn wiadomych, to mogę stanowczo powiedzieć, co chyba każdy z Was grających mi przyzna za rację – mapy w online MW3 nie zachwycają! nie ma w nich nic nowego, nadzwyczajnego, grafika kuleje i w porównaniu z tą z singla, aż czasem ciężko uwierzyć w to, że to ta sama gra. W tym etapie, gdy wydawana jest już kolejna gra z serii warto by było pomyśleć nad zmianą w tym kierunku, bowiem widać nawet gołym okiem, że autorzy zamiast postawić na otwarta walkę z mocną grafiką postanowili upchnąć nas w jak największą liczbę tuneli, przejść i uliczek aby gracze jak najczęściej na siebie wpadali lub wpadali komuś na nóż – wide ja! Jednak, to, że jest ciasno nie jest niczym złym, nie gra się przez to tragicznie bo do wszystkiego można się przyzwyczaić jak i wszystko z czasem zaczyna bawić, boli w tym wszystkim to, że nic się nie robi z tą serią już od dawna i ciągle zarabia się na tym samym. To samo to oczywiście mało rozwijany silnik, nie tylko w aspekcie multi ale też i singla, przykładem są np obiekty zapożyczone z wcześniejszych odsłon gry i wstawione w MW3, dalej tak samo wyglądająca rozgrywka, często schematyczna i przewidywalna i u licha oskryptowana niczym pryszczata gęba nastoletniego fana neostrady. Niby by się chciało tego pryszcza wycisnąć, ale po co, jak się wie, że kolejny już się gotuje na jego miejsce.
Takim oto sposobem dotrwaliśmy do końca recenzji. Werdykt jest tylko jeden – Modern Warfare 3 daje graczowi wyraz spełnienia jednocześnie nie wnosząc nic nowego, nie ma żadnych konkretów względem poprzedniczek i jak mówi wielu graczy tak i powiem ja, seria powinna się zmienić, bowiem wraz z częścią Trzecią skończyła się na dobre. Na tym produkcje jak wiemy i jak możemy się domyślać będzie jeszcze można wiele zarobić, zarobić na MW4, 5…10 ale przyjdzie czas, moment, że gracze odwrócą się od tego produktu, bowiem ile czasu można jeść parówki jak coraz częściej kusi szynka?!
______________________________________
Plusy: Wojna kolejny raz daje frajdę na ekranie TV, mnogość zadań, dobra fabuła,
Minusy: Ale to już było, zepsute wyszukiwanie meczów zmuszające do trzymania się jednej drużyny, mniejsze lub większe niedociągnięcia z grafiką.
4/5
Studio: Infinity Ward
Wydawca: Activision
Gatunek: FPS
Premiera: 08.11.11
Gracze: 1 + Kooperacja, Online
Hades






piątek | 25.11.2011
#1
Co masz na myśli mówiąc zepsute wyszukiwanie meczy? Regionalnie szuka? Tylko z Polakami grasz?
piątek | 25.11.2011
#2
To nie wiedziałeś?
Wczoraj skończyłem kampanie na veteranie i o jest jakaś kpina ten Vet. Przedszkolak by to przeszedł ;D Dosłownie moze z dwa razy troche mnie przyblokowało, a nie wiem oczym Darud mowiles z tym pancerzem w ostatniej misji na vet, polecialem jak przecinak
piątek | 25.11.2011
#3
Poleciał, bo żeś się za samochody chował i za fotel
Zobacz sobie jak przypakowani są Juggi, trzeba kilka magazynków w nich wywalić i w otwartej walce nie masz z nimi szans tzn, szybciej on Cie zabije niż Ty jego. Kiedy siadasz za jego sterami na Vet to jest bardzo słaby, wystarczy kilka 5 strzałów i jesteś trup. Nie chodziło mi, że jest trudno, ale chodziło mi o to, że Jugg w ostatniej misji jest bardzo słaby, a powinien chodzić jak Robocop. Jak taran, a on dostaje na ulicy kilka strzałów i już trzeba za osłonę chować się
piątek | 25.11.2011
#4
Polecialem jak na normalu, nie chowałem sie za samochodami bo wszystkie przeszatkowałem
Jak wiesz skąd lecą gamonie to nie dadzą rady nawet przycelować. Zabili mnie dopiero po zdjęciu pancerza.