
Po sukcesie, trzeba dodać, że niespodziewanym sukcesie gry Batman: Arkham Asylum, każdy z niecierpliwością wypatrywał kolejnej odsłony nowego Gacka. Tym razem częstowano nas skromnie, co raz ujawniając nowe fakty, złych i dobrych aby nie zdradzić za wiele. Sama gra miała pokazać, że Batman to gość który rządzi niepodzielnie i nie tylko w jednym ‘odcinku’, czy się to udało? postaram się Wam przedstawić w poniższej recenzji.
Z każdą nową informacją na temat Batman Arkham City okazywało się, że otrzymamy pełnoprawnego sandboxa – czyli bardzo rozbudowany świat, bo przecież jak sama nazwa gry wskazuje, do operowania Bruce’m mamy mieć dostępne całe miasto Arkham, bardzo złowrogo nastawione miasto. Jest to duża zmiana w stosunku do poprzedniczki, bowiem pierwsza część rozgrywała się w zasadzie w zamkniętych i szczelnych terenach, gdzie jedynie urywki gry oferowały nam możliwość zabawy na zewnątrz i jak się okazuje zmiana ta nie wyszła wcale na złe.

Arkham City to w skrócie najgorsza dzielnica Gotham, slumsy do których za złe wyczyny odsyłani byli najwięksi zawadiacy i najgorsza szumowina jaką można by spotkać a którą niekoniecznie by się spotkać chciało. Jednak nie jest to miejsce do którego trafiają wyłącznie ludzie za przewinienia, taką osobą jest Bruce Wayne – gdyby ktoś nie wiedział – sam Batman. Aby wyjaśnić Wam nieco zawiłość zdarzeń nie odkrywając fabuły przy okazji, co jest w przypadku nowego Batmana niezwykle trudne… można zacząć od tego, że w mieście pojawił się nowy BadBoy o nazwisku Hugo Strange, który to zna prawdziwą tożsamość Batmana i zagroził mu tym samym, że ujawni po co Bruce Wayne zakłada nocami czarne rajtuzy – jeśli ten postanowi przeszkodzić mu w jego niecnych zamiarach zwanych ‘Dziesiątym Protokołem’. Tym samym sposobem Bruce trafia do wspomnianego wcześniej Arkham City – miejsca gdzie niekoniecznie chciałby się znaleźć. Jednak jak przystało na superbohatera, Batman zabiera się za czyszczenie miasta które opanowali najlepsi z tych złych, w tym min takie osobliwości jak Mr. Freeze, Two Face, Penguin czy też sam Joker, ale nie nie nie… to nie wszyscy z paczki z którymi danem nam będzie powalczyć. Sama fabuła gry jest bardzo pokręcona, idąc jej szlakiem niejednokrotnie zostaniemy zaskoczeni tym, jak szybko zmienia się obraz który mieliśmy nakreślony w naszym zamyśle a questy poboczne, jak np zagadki Riddlera czy Jokera pozwolą nam bardzo dokładnie poznać miasto a przecież samo miasto jeszcze trzeba dokładnie posprzątać… co nam zajmie mniej więcej ok 50h czystej zabawy.

Zabawki! każdy lubiący Mrocznego Rycerza wie, że nasz bohater ma w swoich zasobach sporą ilość zabawek, zabawek które znacznie pomagają w eksploracji otoczenia i eliminacji przeciwników i takim oto sposobem mamy do dyspozycji znane już z ‘Jedynki’ zabawki, czyli Batclaw, Batarangi, wyrzutnię linki, żele wybuchowe czy też Cyptographic Sequencer – jednak autorzy sequela pomyśleli nad rozwinięciem tego aspektu gry i oddali nam w Batman: AC karabin zamrażający Mr. Freeza, karabin miotający ładunkami elektrycznymi, bomby dymne czy tez z ciekawszych możliwości – przywołanie małej ilości nietoperzy, które dezorientują przeciwnika. Kończąc o fabule, zabawkach itd. warto wspomnieć że jeśli nie mamy dosyć po zakończeniu wątku fabularnego, zawsze możemy powrócić do gry i dokończyć zagadki, challenge czy po prostu pourywać łby przeciwnikom – co nigdy się chyba nie nudzi?!
Jak ma się gra pod względem wizualno/dźwiękowym? Chwila prawdy pojawia się w momencie gdy trafiamy do Arkham City a jak każdy znający sandboxy wie, jeden tytuł się broni, inny nie daje rady z udźwignięciem ciężaru jaki ten typ gier za sobą niesie. No więc, jest brudno, ale cóż, to wymóg lokalizacji w której przyszło nam się poruszać i tego nie przeskoczymy, ale czasami pojawiają się momenty, gdzie tekstury budynków pozostawiają wiele do życzenia. Kolejnym rzucającym się w oczy ustrojstwem jest to, że krawędzie które wystają w określonych miejscach nie mają AA i wyglądają jak schody do wchodzenia ‘gdzieś’, jednak nie ma co przesadzać bo grafika w grze i pozostałe jej aspekty bardzo dobrze się bronią! Rocksteady poradziło sobie natomiast perfekcyjnie z soundtrackiem z gry. Każdy element fabuły jest budowany osobną ścieżką dźwiękową, walka, szukanie, skradanie – wszystko to ma w odpowiednich momentach swój podkład co nadaje rozgrywce smaczku i osobliwego klimatu. Gra niewątpliwie broni się i nie można uznać jej za gorszą produkcję od poprzedniczki.
Producent włożył dużo wysiłku w to, aby oddać klimat brudnego, złowrogo nastawionego miasta oraz każdej z osobliwości jakie pojawiają się w tej części gry a jest ich bardzo dużo o bardzo zróżnicowanym usposobieniu. Każda z owych złych postaci, jak i tych dobrych ma swoje cechy, które w połączeniu z oryginalnymi głosami nadają dużego smaku i pozwalają poczuć, jakie ‘frik’i z niektórych nam oddano do spotkania…
Batman: Arkham City pozwala zanurzyć się w otchłań wspomnień z dzieciństwa, w świat który jako mały szkrab chciałem odwiedzić, wcielić się w Mrocznego Rycerza i dać popalić tym złym. Szkoda, że w wieku 30 lat dopiero przyszło mi sięgnąć marzeń z dzieciństwa ale lepiej wcześniej niż później, bo przecież w wieku 60-70 lat już mógłbym niedowidzieć… Tytuł ten polecam każdemu, nie tylko fanowi Batmana, bowiem dopiero przy takich produkcjach – moim zdaniem – widać przewagę gry nad filmem!
______________________________________
Plusy: Bardzo duże zaplecze do zwiedzania, mnogość przeciwników, najwięksi ‘źli’ w jednej grze, questy poboczne, dodatkowe postaci do ogrania.
Minusy:Okazjonalnie brzydkie teksturki, brak AA w „niektórych” miejscach.
5/5
Instalacja na HDD: 1601 MB
Studio: RockSteady Studios
Wydawca: Warner Bros Interactive Entertainment/Cenega Poland
Gatunek: Gry akcji – TPP
Premiera: 18 października 2011
Wybór PL: Kinowy – napisy
Hades










sobota | 29.10.2011
#1
Ile przyjdzie nam poczekać na kolejną adaptację innego komiksu na takim poziomie jak Batman?
Każda gra traktująca o jakimś superbohaterze będzie bezlitośnie porównywana właśnie do dzieła Rocksteady i niemiłosiernie to porównanie przegra. Czy to pod względem graficznym czy gameplayowym.
Nie przypuszczałem, że 18 lat temu oglądając niezwykle realistyczne screeny, na ostatnie stronie jednego z pierwszych numerów nieśmiertelnego magazynu Secret Service, z ówczesnego Batmana na podstawie filmu doczekam kiedykolwiek gry, która przebije wszystko co do tej pory w temacie Batmana stworzono. A jednak doczekałem się
sobota | 29.10.2011
#2
Kto wie może Warner Bros. spróbuje z jakimś innym bohaterem
Mają chyba prawa do innych flagowych tytułów DC.
sobota | 29.10.2011
#3
Warner trzyma łapy również na licencji LotR, a War in the North po tym co do tej pory widziałem jakości Arkham Asylum/City nie prezentuje – obym się mylił. Więc sam Warner nie jest gwarantem jakości.
niedziela | 30.10.2011
#4
Słowo klucz w tym sosie Batmana to Rocksteady